Czas upływa mi niebywale wolno. Ale właśnie tego potrzebowałam. Obecnie chyba niczego tak nie kocham jak wolności. To, że mogę wstać kiedy chcę, książki nie pałętają mi się pod nogami i nie patrzą na mnie oskarżycielsko. To, że mogę cały dzień oglądać TV albo słuchać muzyki, albo pisać i poza tym nie robić zupełnie nic.
Wolność jest wspaniała. I choć upływa tak wolno... Niedługo się skończy.
Czas jest okropny. Ale daje mi też bardzo dużo do myślenia. Wiecie... Przed tą przerwą, byłam u psychologa. I zawiodłam się, bo nie usłyszałam nic nowego. Prawie nic... No dobrze, jedno zdanie, które uchwyciłam się, jak głupia: "Nie zrobiłaś nic złego, nie możesz winić się za to, że go kochałaś". Jestem naiwna. I właśnie ta naiwność mnie zwiodła dwa lata tamu. A teraz skutki mnie przerosły.
Zatracam się w błogiej wolności.
Melissa.
Nastrój:
tagi:
Och, zbliżają się święta! Ale ja jakoś kompletnie nie czuję ich uroku. Dla mnie z roku na rok, Boże Narodzenie staje się coraz bardziej mechaniczne. Po prostu tak musi być i tyle. Natomiast Wigilia... Kiedyś chciałam wierzyć, że tego dnia faktycznie można sobie wybaczyć wszystko. Ale później postawiłam przed sobą pytanie: 'ile ja potrafiłabym wybaczyć?'. I ten czar także prysł.
Dzisiaj słysząc słowo święta... Przychodzi mi na myśl tylko kilka dni wolnych. Dni, w których będę mogła się wyspać i nie będę musiała kompletnie nic robić. Niby staram się zbliżyć do Boga, ale chyba ciągle nie jestem na to gotowa. I wcale nie przesadzę ze stwierdzeniem, iż święta dla mnie nie znaczą... Prawie nic.
Do jakiegoś czasu nie miałam problemów. A przynajmniej jakoś szczególnie znaczących. Teraz mam ich mnóstwo. I sama nie wiem, czy szukam oparcia tam gdzie powinnam. Ostatnio dotarło do mnie, że ktoś kogo uważałam za przyjaciela, już nim nie jest. Albo po prostu nigdy nie był. Bo ja nie chcę mieć takiej przyjaciółki. Pewnie - każdy może się zmienić i być taki, jaki chce, ale trzeba szanować innych. Każdy jest człowiekiem, każdy ma równe prawa. Ja... Nie rozumiem takich ludzi.
Święta, święta... Już niedługo będzie po, a do mnie znowu wróci szara rzeczywistość. I Effatha. ;]
Czuję, że się gubię. Zwodzi mnie serce, które ponoć zawsze prowadzi w dobrą stronę. A przecież mnie już zawiodło.
Staję się obojętna, a jednocześnie... Ciągle biorę na siebie zbyt wiele cudzych problemów.
'Uśmiechnij się - to nic nie kosztuje'.
Może nie do końca na temat, ale... Po prostu chciałam... Odrobić zadanie domowe. Bo chyba wciąż łudzę się, że małymi kroczkami dojdę do Boga.
Melissa.
Nastrój:
tagi:
Zawsze zastanawiałam się nad tym jak to jest, gdy nie możesz zrobić nic, w momencie, gdy bardzo ważna osoba tego potrzebuje. Dzisiaj się dowiedziałam. I naprawdę nigdy więcej nie chcę tego czuć. Świadomość, że nie mam praktycznie żadnego wpływu na to, co ona zrobi, a moją jedyną pomocą są słowa, była straszna. Nawet jej nie widziałam. Nie mogłam powiedzieć jej tego wszystkiego prosto w oczy, nie mogłam przytulić, żeby poczuła się lepiej. Miałam tylko telefon. Telefon, własne słowa, tysiące myśli i łzy w oczach. Bo jak miałam zareagować, gdy napisała, że ma dość? Że to już ten moment i dalej nie ma siły pójść?
Możecie twierdzić, że może kłamała. Że może jest tchórzliwa. Ale ja nie chciałam o tym myśleć. Ostre słowa do niej nie docierały. A gdy nie odpowiadała... Wtedy się bałam. Bo gdyby ona odeszła, a ja miałabym świadomość, że powiedziałam jej coś, czego może jednak nie chciałam powiedzieć... Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Nie chcę myśleć, że mogłabym ją stracić. Przyjaciół nie chcę tracić. Nie chcę tracić nikogo, kto jest dla mnie ważny.
Teraz ciągle się boję. Więź naszej przyjaźni biegnie do mojego serca i jak każda ważna dla mnie osoba, ona też ma tam miejsce. Jeśli ona umrze... Umrze też ta jedna część mojego serca. I nie obchodzi mnie w jaki sposób i czy to możliwe, ale jej pomogę. Moje serce... Nie chce umierać po kawałku. I ja też tego nie chcę. Bo może czasami, gdy problemów jest za dużo, niektóre bagatelizujemy. Ja dostałam od losu drugą szansę i za nic w świecie jej nie zmarnuję.
Tym razem wysłuchała moich błagań. Ale czy los daje też trzecią szansę...?
Melissa.
Nastrój:
tagi: