Co się stało z tą magią świąt? Gdy byłam młodsza zawsze bardzo czekałam na Wigilię, bo to "takie rodzinne święta". Dzisiaj - owszem - jeżdżę do rodziny, spędzamy ze sobą te kilka godzin, dzielimy się opłatkiem, jemy wspólnie... I wtedy jest miło. Jest inaczej niż zazwyczaj, bo chociaż tego jednego dnia wszyscy są dla siebie uprzejmi i udają, że między nami nie ma niczego złego. A ja... wtedy myślę, że naprawdę chciałabym im wybaczyć.
W szkole też było zaskakująco dobrze. Ale chyba właśnie tego potrzebowałam, żeby przeżywać te święta bardziej optymistycznie.
Co się stało z tą magią świąt? Bo mimo iż jest dobrze... jakoś jej nie czuję.
Dla mnie w świętach najpiękniejsze są trzy rzeczy: dzielenie się opłatkiem, rodzinna atmosfera i... pasterka. Ta o północy. Chyba... nie potrafiłabym jej odpuścić.
Wesołych Świąt.
PS. Jasna cholera... zakochałam się.
Melissa.
Nastrój:
tagi: