wiesz... chciałam o Tobie zapomnieć, ale nie umiem. Choć teraz już nawet nie chcę... dorosłam chyba na tyle, by wreszcie móc Ci powiedzieć, że to, co - przynajmniej pozornie - było między nami, zawsze będzie bardzo ważnym elementem mojej przeszłości. Przeszłości, przez którą... nie potrafiłam i nie potrafię ruszyć się z miejsca, ale wreszcie się zakochałam i może teraz... odnajdę odrobinę szczęścia.
Wiem, jak "wiele" obchodzą Cię moje uczucia. Ale zaczął się kolejny rok... chcę wreszcie ruszyć do przodu.
Dziękuję za tamte ulotne, może naprawdę tylko pozorne, chwile. Były, są i zawsze będą dla mnie niebywale ważne.
Raczej nie oczekuję odpowiedzi... ale przecież zrobisz, co zechcesz.
Pozdrawiam,
Ania.
PS. Próbowałam już wiele razy, ale dopiero teraz dotarłam do tych kilku wersów.
Napisałam dwa tygodnie temu... a choć kartka, koperta, długopis i jego adres w notesie sprzed pięciu lat, ciągle czekają w szufladzie... nie mam odwagi, by mu to wysłać.
Melissa.
Nastrój:
tagi: